Skip to content
Kaminski.re
Menu
  • Kaminski.re – publicystyka polityczna
Menu
Posted on April 17, 2026 by Karol Kamiński

Na własnej łapie szczęk zaciskam straszny uchwyt –

Ona nie moja już! W niewoli musi zgnić;

Już pęka kość i własnej krwi mam pełne żuchwy…

Jednym szarpnięciem się uwalniam, żeby żyć!

(…)

Trzeba odrzucić to, co w nas zniewala nas!

Jacek Kaczmarski

Na globie leży wiele krajów, często o starej kulturze i bogatych tradycjach, ale słabych i biednych, które mocarstwa kopią między sobą jak piłkę lub bez pytania ich mieszkańców o zgodę kroją je na kawałki, elegancko zwane strefami wpływów. Przywódca obejmujący władzę w tego rodzaju państwie staje przed powtarzalnym dylematem. Może zaakceptować status quo i sprawować niezagrożone rządy, spokojnie konsumując związane z tym korzyści. Albo też – może podjąć próbę usamodzielnienia i wzmocnienia swojego państwa, a tym samym ustawić się na celowniku wszystkich sił wewnętrznych i zagranicznych, których interesy w ten sposób naruszy.

Dla przywódcy we właściwym tego słowa znaczeniu – polityka pragnącego wieść, a nie zaledwie być wiedzionym – nie ma tu w rzeczywistości żadnego wyboru. Dla niego istnieje jedynie ta druga droga. Na pierwszej pozostaje tylko zgoda na nędzną, beznadziejną wegetację swojego kraju i jego bezwolność w obcych rękach. Prawdziwy przywódca zawsze będzie wolał porwać się na próbę przebudzenia narodu, niż potulnie siedzieć na stołku i udawać, że rządzi.

Do wyrwania słabego państwa z gęstego oplotu cudzych interesów nie wystarczą same manewry dyplomatyczne ani nawet najbardziej umiejętnie prowadzone negocjacje. Trzeba odnaleźć nie wykorzystane dotąd źródła siły w samym kraju, a w tym celu dokonać radykalnego przewrotu wewnętrznego, to znaczy – rewolucji. Taką rewolucję skutecznie przeprowadzili pasza Muhammad Ali w Egipcie, cesarz Mutsuhito w Japonii, Sun Jat-sen w Chinach, Kemal Atatürk w Turcji czy szach Reza Pahlawi w Iranie. Niniejszy artykuł chciałbym jednak poświęcić władcy, którego rewolucja zakończyła się porażką. Przypadek Amanullaha Chana, króla Afganistanu, szczególnie dobrze ilustruje prawidło losu wielkich budzicieli narodów: przywódca pragnący wyrwać swój kraj ze stanu upośledzenia musi stawić czoła nie tylko zakamuflowanemu lub otwartemu atakowi ośrodków zagranicznych, ale również nieprzychylnej bierności lub czynnemu oporowi własnego społeczeństwa, łatwego do rozegrania dla cudzoziemskich suflerów, którzy jego rękami rozprawiają się z niewygodnym przywódcą, pozwalając wierzyć prostemu ludowi, że zadziałał z własnej inicjatywy i że w ten sposób „odzyskał wolność” (temat jakże aktualny w Polsce anno Domini 2016).

Urodzony w 1892 r. Amanullah nie grzeszył brakiem zdecydowania. Objął władzę na początku 1919 r., po tym, jak jego ojciec, emir Habibullah, zginął podczas polowania od kuli nieznanego sprawcy. Objął władzę po ojcu, ale jej po nim nie odziedziczył. W chwili śmierci władcy był dopiero czwarty w kolejce do tronu, po stryju i starszych braciach. I rzeczywiście, stryj przy poparciu większości dygnitarzy państwowych ogłosił nowym emirem siebie, a swoim następcą – starszego brata Amanullaha. W chwili śmierci starego emira Amanullah zajmował jednak stanowisko namiestnika stolicy, Kabulu, dzięki czemu miał pod bezpośrednią kontrolą państwowy skarbiec, arsenał i stołeczny garnizon. Aresztował stryja, brata oraz ich najważniejszych zwolenników i w ten sposób otworzył sobie drogę na tron.

Pierwszym zadaniem, jakie postawił sobie nowy emir, było uzyskanie dla swojego kraju pełnoprawnej niepodległości. W chwili objęcia władzy przez Amanullaha prawo do reprezentowania Afganistanu na arenie międzynarodowej wciąż bowiem rościła sobie Wielka Brytania, a ściślej – zastrzegała je dla brytyjskiego rządu Indii. W światowych stosunkach dyplomatycznych nikt nie uznawał Afganistanu za samodzielne państwo. Przeciwnie – w 1907 r. rosyjski carat, jedyny liczący się rywal Wielkiej Brytanii na obszarze Azji Środkowej, podpisał z Anglikami układ, w którym zaakceptował ich protektorat nad Afganistanem. W zamian za tę upokarzającą kuratelę zarówno twórca nowożytnego państwa afgańskiego, emir Abdur Rahman (1880-1901), jak i jego następca Habibullah (1901-1919) otrzymywali od imperium brytyjskiego finansowe subwencje. Obaj byli jednak zdeklarowanymi przeciwnikami Wielkiej Brytanii i starali się torpedować brytyjską politykę w regionie, jak tylko mogli.

Ich przyszły sukcesor Amanullah należał od młodości do przywódców anty-brytyjskiego i panislamskiego ruchu młodoafgańskiego. Po wybuchu I wojny światowej Młodzi Afganowie agitowali za zbrojnym wystąpieniem Afganistanu po stronie Turcji przeciwko znienawidzonemu wrogowi. W konflikcie, który opasał cały glob pierścieniem ognia, emir Habibullah postanowił jednak zachować ścisłą neutralność. W jej ramach w 1918 r. odmówił zgody na przemarsz przez terytorium Afganistanu wojsk, jakie Anglicy chcieli po rozpadzie Rosji wprowadzić do Chiwy i Buchary, aby uniemożliwić ich zajęcie bolszewikom i zarazem rozszerzyć brytyjskie wpływy w głąb Azji Środkowej. W Londynie oczywiście mu tego nie zapomniano. 2 lutego 1919 r., na krótko przed śmiercią, Habibullah przekazał wicekrólowi Indii żądanie, by Afganistan miał własną reprezentację na kongresie pokojowym w Paryżu. Brytyjski rząd odpowiedział, że Afganistan nie może uczestniczyć w rokowaniach pokojowych, ponieważ nie wziął udziału w wojnie, a prawo do jego reprezentowania przysługuje nadal Wielkiej Brytanii.

Jak już wspomniano, po zdobyciu władzy Amanullah postawił sobie za pierwszoplanowy cel uzyskanie dla kraju powszechnie uznawanej niepodległości. Koronował się na emira 28 lutego. 3 marca oficjalnie powiadomił wicekróla Indii, lorda Chelmsforda, o swoim wstąpieniu na tron. Zadeklarował wówczas, że Afganistan jest państwem niepodległym, a układy zawarte przez jego poprzedników ze stroną brytyjską nie mają mocy obowiązującej, ale gotów jest zawrzeć z Londynem nowe umowy, korzystne dla obu stron. Na jego inicjatywę odpowiedziało milczenie. Amanullah wezwał więc poddanych na świętą wojnę przeciw Anglikom i zaatakował brytyjskie Indie. 3 maja wybuchła tak zwana III wojna afgańsko-brytyjska, już ostatnia.

Pod względem militarnym konflikt pozostał nierozstrzygnięty. Pozbawione przeciwnika brytyjskie lotnictwo dokonywało rajdów w głąb Afganistanu, bombardując Dżalalabad i Kabul. Brytyjczycy wdarli się zbrojnie na afgańską ziemię i zdobyli zaciekle bronioną twierdzę Spin-Baldak. Armia Amanullaha wkroczyła jednak na sporne terytorium Waziristanu, wywołując powstanie, które zmusiło Anglików do ucieczki. Afgańskie wojsko pod dowództwem Nadira Chana przez kilka godzin okupowało miejscowość Thal po brytyjskiej stronie granicy, zbombardowało ogniem z dział znajdujący się tam duży angielski fort, po czym wycofało się, uniknąwszy okrążenia przez nadciągające posiłki wroga. 21 maja brytyjski wywiad doniósł wicekrólowi Indii, że emir wysłał do Lenina list podpisany „pański przyjaciel Amanullah” z zaproszeniem do nawiązania współpracy. Nie był to pierwszy fakt groźny dla azjatyckiego dominium Wielkiej Brytanii. Jeszcze przed wojną, 27 marca, rząd Lenina jako pierwszy na świecie uznał Afganistan za niepodległe państwo, a wszystkie zawarte przez carat umowy ograniczające jego suwerenność – za niebyłe. 3 czerwca działania wojenne zostały przerwane. 10 czerwca Afganistan jako pierwszy na świecie nawiązał stosunki dyplomatyczne z sowiecką Rosją. Formalnie wojnę zakończył traktat pokojowy podpisany 8 sierpnia w Rawalpindi. Strona brytyjska uznała niezależność Afganistanu w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Amanullah okupił to oddaniem Brytyjczykom całej przełęczy Chajberskiej, której zachodnia część pozostawała dotąd pod panowaniem  władców w Kabulu. W dokumentach nie padło newralgiczne słowo „niepodległość”. Znalazło się ono dopiero w afgańsko-brytyjskiej umowie o ustanowieniu stosunków dyplomatycznych z 22 listopada 1921 r.

Po wywalczeniu dla Afganistanu miejsca na politycznej mapie świata Amanullah nie zamierzał spocząć na laurach. Pragnął, by jego kraj mógł prowadzić samodzielną politykę, a w tym celu musiał stać się silnym, sprawnie działającym państwem. Podobnie jak Piotr Wielki w Rosji czy Mutsuhito w Japonii, młody emir postanowił zaadaptować rozwiązania organizacyjne wypracowane w Europie, aby skutecznie się jej oprzeć. W archaicznych realiach Afganistanu okazał się koronowanym rewolucjonistą w stopniu daleko większym, niż XVIII-wieczni europejscy monarchowie oświeceni. Natychmiast po zwycięskiej wojnie rozpoczął reformy, których radykalizm, tempo i rozmach przykuły zdumioną uwagę całego świata.

Jeszcze w 1919 r. powołał pierwszy w dziejach Afganistanu gabinet rządowy. Jego członkowie nazywali się początkowo z sowiecka „komisarzami”, ale szybko przemianowano ich na ministrów. W 1922 r. Amanullah zadekretował pierwszy budżet państwowy. 9 kwietnia 1923 r. zwołane przezeń Wielkie Zgromadzenie Narodowe (Loja Dżirga) uchwaliło Prawo Zasadnicze Wysokiego Państwa Afganistanu, czyli jego pierwszą konstytucję. Wprowadziła ona Radę Ministrów w stałym składzie szefów pięciu ministerstw (wojny, sprawiedliwości, oświaty, finansów, bezpieczeństwa publicznego). Oficjalnie zmieniła też tytuł głowy państwa z emira na króla (padyszacha), którym Amanullah zaczął posługiwać się już po wygranej wojnie. Potwierdziła status islamu jako religii państwowej, ale zagwarantowała też opiekę władz innym wyznaniom (hinduistom i żydom). Zakazała stosowania tortur i kary śmierci. W 1919 r. Amanullah wprowadził flagę państwową. Ustanowił także hymn i święto niepodległości (19 VIII), a w 1926 r. rozpoczął emisję waluty narodowej – afghani.

W królewskich planach reformy miały objąć organizację nie tylko państwa, ale i całego życia społecznego. Nie w jednym Afganistanie postrzegano to jako warunek budowy silnego organizmu państwowego, którego fundamentem i tworzywem są przecież ludzie. W tym samym czasie w Polsce zarówno państwowcy spod znaku Józefa Piłsudskiego, jak i narodowcy spod znaku Romana Dmowskiego mówili o potrzebie przekucia psychiki narodu. Ale gdy oni jedynie gadali, Amanullah naprawdę zamierzał przetworzyć mentalność Afgańczyków od podstaw. Zaczął od likwidacji analfabetyzmu. W 1920 r. uruchomił kursy czytania i pisania dla dorosłych. Opracował metodę pozwalającą opanować tę umiejętność w dwadzieścia trzy dni i dla przykładu sam nauczał analfabetów w meczecie. Konstytucja z 1923 r. uczyniła szkoły początkowe obowiązkowymi. W 1922 r. w Kabulu otwarto szkołę Amanija z wykładowym językiem francuskim, w 1923 r. szkołę Amani z wykładowym niemieckim, a w 1928 r. Ghazi High School – z angielskim.

Do najszerzej komentowanych na świecie posunięć Amanullaha należała jego walka z tradycyjnymi strojami afgańskimi. Król widział w nich główny powód odpływu krajowego bogactwa za granicę. Jak obliczył, męski turban składał się przeciętnie z siedmiu metrów bawełnianej tkaniny, a jego posiadacz co rok kupował nowy, ponieważ stary się zużywał. Sześć milionów męskich poddanych Amanullaha nabywało więc rocznie czterdzieści dwa miliony metrów tkaniny. Zasób ten w całości pochodził z importu, gdyż Afganistan nie posiadał własnego przemysłu tekstylnego. Aby powstrzymać odpływ pieniędzy z kraju do kieszeni zagranicznych producentów, król założył pierwszą w swoim państwie fabrykę włókienniczą i propagował noszenie ubrań produkcji krajowej. Aby dać przykład, chodził w mundurze z samodziału. Ale na tym nie poprzestawał: podobnie jak pruski „wielki elektor” Fryderyk Wilhelm czy Piotr Wielki, kontrolował z zaskoczenia stroje swoich dworzan i jeśli były wykonane z materiałów importowanych, własnoręcznie niszczył je na nieszczęśniku. W 1928 r. wydał dekret, który pod karą grzywny zezwalał na wstęp na główne ulice i do parków Kabulu wyłącznie przechodniom w ubraniach kroju europejskiego i w kapeluszach zamiast turbanów na głowie. Jako uboczny skutek nowego prawa na rogatkach stolicy wyrosły wypożyczalnie europejskich strojów; ich właściciele zarabiali na interesantach przybywających do miasta. Narzucone przez Amanullaha zmiany tradycyjnych obyczajów afgańskich obejmowały nie tylko sferę ubiorów. Przeniósł on też dzień wolny od pracy z piątku na czwartek, przy czym rozwiązanie to przyjęto na okres przejściowy. Docelowo król planował dla ułatwienia kontaktów z zagranicą, w tym handlowych, przesunąć dzień świąteczny, wzorem sąsiednich Indii brytyjskich, na niedzielę.

Reformatorskie dążenia Amanullaha żywo wspierała jego żona Soraja (Suriyya). Jako pierwsza na świecie małżonka muzułmańskiego władcy pokazywała się publicznie u boku męża i brała udział w życiu politycznym. W latach 1921-1928 pod patronatem królowej działała w Kabulu szkoła Masturat, jedyna w kraju placówka edukacyjna dla dziewcząt. W 1926 r. podczas obchodów święta niepodległości Soraja w publicznej przemowie wezwała Afganki do zdobywania wykształcenia. Na oczach wszystkich zrzuciła też czadrę, a wiele kobiet poszło za jej przykładem.

Wzorem Piotra Wielkiego i Kemala Atatürka, Amanullah zaczął wznosić widomy symbol wejścia swojego państwa w nową erę dziejów – nową stolicę. Nadał jej nazwę Dar-ul-Aman („Siedziba Pokoju”). Z Kabulem łączyła ją sześciokilometrowa aleja, zaprojektowana przez znanego niemieckiego architekta Alberta Speera, oraz linia kolei wąskotorowej, dla której wagony sprowadził Amanullah z Polski. Starą stolicę wyposażył w radiostację, telegraf i bite drogi.

Od grudnia 1927 r. do lipca 1928 r. Amanullah jako pierwszy władca Afganistanu przebywał za granicą. Odbył dyplomatyczną odyseję dookoła świata. We Włoszech witano go jako „Mussoliniego Wschodu”, we Francji nazwano „Napoleonem Wschodu”, w Wielkiej Brytanii – „Piotrem Wielkim Wschodu”. Został przyjęty przez Piusa XI, będąc pierwszym goszczonym przez papieża przywódcą kraju, gdzie w ogóle nie było katolików. Odwiedził również Polskę. Z Moskwy udał się z wizytą do dwóch wielkich wschodnich reformatorów, z którymi już wcześniej łączyły go ciepłe stosunki polityczne – do Kemala Paszy w Turcji i szacha Rezy w Iranie. W Stambule powiedział: „Turcja to jedyny kraj naprawdę wart naśladowania.” Stary wojownik przestrzegł go jednak, że radykalne zmiany można przeprowadzić tylko mając oparcie w silnej i lojalnej armii. Obiecał przysłać do Afganistanu swoich najlepszych oficerów w charakterze instruktorów wojskowych.

Obawy Kemala Paszy nie były bezpodstawne. Amanullah starał się unowocześnić armię. Mając w pamięci bezkarne bombardowanie Dżalalabadu i Kabulu przez brytyjskie lotnictwo, przystąpił do formowania nieistniejących dotąd sił powietrznych. W efekcie pod koniec lat dwudziestych Afganistan dysponował dwudziestoma dwoma samolotami wojskowymi, obsługiwanymi głównie przez pilotów niemieckich i rosyjskich. Aby jednak sfinansować swój program przebudowy państwa, król obniżył o jedną trzecią wydatki na wojsko, pochłaniające większość budżetu państwa. Usunął z armii pirów i muridów – muzułmańskich kapelanów. Przybycie tureckich doradców wojskowych nie zostało dobrze przyjęte przez czułych na punkcie honoru narodowego afgańskich oficerów. Przede wszystkim zaś Amanullah zmienił zasady poboru, dostosowanego wcześniej do klanowego ustroju społecznego Afganistanu. Do tej pory każde plemię miało obowiązek posyłać do wojska jedną ósmą młodych mężczyzn, przy czym rekrutów wyznaczała starszyzna plemienna lub wioskowa. W rezultacie synowie przywódców klanowych nie byli nigdy powoływani do armii. Pozostałe rodziny chroniły swoich synów przed poborem, wypłacając starszyźnie łapówki. Do wojska trafiali więc z reguły mężczyźni z ubogich rodzin, których nie było stać na opłacenie haraczu dla plemiennych decydentów. W razie gwałtownych protestów starszyzna wypłacała pokrzywdzonym w ten sposób rodzinom nieformalne odszkodowanie finansowe. Amanullah skasował ten system. Wprowadził losowy pobór rekrutów. Losowanie nazwisk przeprowadzały komisje złożone z osób spoza danego plemienia lub wsi. Było to niewątpliwie rozwiązanie sprawiedliwsze, lecz miało swoją cenę: wojskowe reformy Amanullaha wzbudziły wrogość muzułmańskiego duchowieństwa, pozbawionej dotychczasowych przywilejów starszyzny plemiennej, a nawet części korpusu oficerskiego.

Polityka zagraniczna Amanullaha także uderzała w zastany układ sił i splecione z nim interesy. Jako jeden z pierwszych przywódców państw wzywał ludy tak zwanego później trzeciego świata do pozbycia się panowania lub protektoratu europejskich mocarstw. Obok Atatürka należał do prekursorów antykolonializmu. W pierwszych latach po wstąpieniu na tron otworzył granice Afganistanu rewolucyjnym nacjonalistom indyjskim, dążącym do zrzucenia władzy Brytyjczyków, a grawitującym ku sowieckiej Rosji. Utworzyli oni nawet krótkotrwały Tymczasowy Rząd Indii, który w latach 1919-1920 rezydował w Kabulu; jego prezydentem był Mahendra Pratap, a premierem Maulana Barkatullah. Dla Amanullaha Rosja pozostała jednak w Azji, podobnie jak Wielka Brytania, obcą, europejską potęgą. Dlatego udostępnił terytorium Afganistanu zbrojnemu ruchowi basmaczy, walczącemu o usunięcie bolszewickich rządów z Azji Środkowej. Gdy bolszewicy ostatecznie ich pokonali, ugruntowując swe środkowoazjatyckie podboje, Amanullah udzielił w swoim kraju schronienia wygnanemu emirowi Buchary i wielu innym emigrantom politycznym z Azji Środkowej. Podobno zresztą jego ambitne plany nie kończyły się na dekolonizacji. Przynajmniej przez jakiś czas miał marzyć, że po likwidacji kolonialnych rządów Wielkiej Brytanii i Sowietów uda się zjednoczyć Afganistan, Azję Środkową i muzułmańską część Indii w panislamskie imperium, na którego czele stanie on sam jako rdzenny, azjatycki władca. Swoją wielką podróż dyplomatyczną z lat 1927-1928 rozpoczął od Indii, gdzie propagował pomysł utworzenia Ligi Narodów Wschodu, zrzeszającej brytyjskie Indie, Afganistan i Iran. Wygłosił mowę, w której zaapelował do indyjskich muzułmanów i hinduistów o odłożenie na bok sporów i wspólną walkę (w domyśle: z panowaniem brytyjskim). Chciał też spotkać się z uwięzionym wówczas Gandhim, ale na to już brytyjskie władze nie zezwoliły. Z Indii afgański monarcha popłynął do Egiptu, gdzie skrytykował króla Fuada I i władze w Kairze za uległość wobec Wielkiej Brytanii.

Po powrocie Amanullaha z politycznej podróży dookoła świata na jego żądanie zebrała się Loja Dżirga. Przy tej okazji król znowu zadziałał w stylu Piotra Wielkiego i Atatürka, może bardziej obcesowo niż kiedykolwiek przedtem. Loja Dżirga liczyła około tysiąca członków i składała się głównie z prowincjonalnych dostojników. Amanullah nakazał im wszystkim przybyć na obrady w garniturach, trzewikach, kapeluszach filcowych zamiast turbanów oraz zgolić brody i wąsy, a w ostateczności przyciąć brody krótko i równo. „Zgodnie z poleceniem króla, członkowie Zgromadzenia – wśród nich cała starszyzna plemienna – wystąpili w uroczystych strojach europejskich i przedstawiali widok żałosny, a zarazem komiczny (…).” – pisze polski historyk Jan Petrus. W dodatku Amanullah posadził ich na krzesłach i ławkach, a nie tradycyjnie na dywanie. Przez pięć dni król omawiał rezultaty swoich dyplomatycznych zabiegów za granicą oraz reform wewnętrznych. Nakreślił też dalszy kierunek przemian. Zapowiedział między innymi: przyznanie praw wyborczych do parlamentu wszystkim piśmiennym poddanym, skasowanie poboru do armii za pośrednictwem plemion i zastąpienie go powszechnym obowiązkiem służby wojskowej, zakaz wielożeństwa dla urzędników państwowych, prawne ustalenie granicy wiekowej zdolności do małżeństwa dla dziewcząt, zakaz kupowania żon, wprowadzenie koedukacyjności do szkół podstawowych oraz państwowych egzaminów dla mułłów nauczających w meczetach, zastąpienie alfabetu arabskiego łacińskim. Czarę goryczy przepełnił bal maskowy w stylu europejskim, na który król zaprosił (pewnie należałoby raczej powiedzieć: zapędził) parlamentarzystów po zakończeniu obrad. Niezadowolenie grup w afgańskim społeczeństwie przeciwnych reformom osiągnęło szczyt. Tymczasem był ktoś, kto od początku uważnie śledził wszelkie przejawy oporu wobec królewskiej polityki. Ten ktoś nazywał się Secret Intelligence Service.

Amanullah starał się uporządkować finanse kraju. Zniósł szereg uświęconych zwyczajem danin publicznych, na przykład pobierany od kupców podatek „na olejek do włosów dla królowej”. Jego działania na rzecz rozwoju państwa były jednak kosztowne i by je sfinansować, król musiał uszczelnić dotychczasowy system podatkowy. W Afganistanie formalnie obowiązywał podatek od zwierząt hodowlanych, ale jego wymiar wymagałby dokładnego policzenia, ile wielbłądów, owiec czy kóz posiadał każdy z hodowców. W efekcie poborcy nie egzekwowali go lub poprzestawali na ściągnięciu umownej opłaty. Amanullah, chcąc usunąć tę lukę, zarządził dla celów fiskalnych spis pogłowia w południowej części królestwa, zamieszkanej przez koczowniczych Ghilzajów. W odpowiedzi koczownicy wzniecili w marcu 1924 r. powstanie w górach w okręgu Chost. Na jego czele stanął „Kulawy Mułła” Abdullah, ale co znamienne, wśród przywódców rebelii znalazł się także probrytyjsko nastawiony Abdul Karim Chan, który wcześniej przebywał w Indiach i pobierał tam pensję od brytyjskiej administracji. Powstańcy ogłosili listę żądań, domagając się nie tylko obniżenia danin, lecz ponadto zamknięcia żeńskiej szkoły Masturat, odwołania nowych ustaw i wydalenia Europejczyków za granicę. Władze stłumiły bunt dopiero w styczniu 1925 r., po ciężkich walkach. Abdul Karim Chan zdołał uciec do Indii, ale duchowni przewodzący powstaniu, w tym „Kulawy Mułła”, zostali osądzeni i straceni. W grudniu 1926 r. do Indii przybył pułkownik Thomas Edward Lawrence, alias „Lawrence z Arabii”. Słynny oficer brytyjskiego wywiadu pod fałszywym nazwiskiem T.E. Shaw służył tam oficjalnie jako pilot Royal Air Force i stacjonował w Karaczi. Twierdzono potem, że w przebraniu operował na granicy brytyjsko-afgańskiej jako derwisz Pir Karan Szach. Pod koniec wiosny 1928 r. Lawrence został przeniesiony z Karaczi do miasta Miramszach, położonego zaledwie dwadzieścia kilometrów od granicy Afganistanu. Latem po afgańskiej prowincji krążyły już tysiące egzemplarzy zdjęć z podróży Amanullaha po Europie. Niektóre ukazywały króla w cylindrze, inne – królową Soraję z odsłoniętą twarzą i w wydekoltowanej sukni, trzymającą pod rękę obcego mężczyznę, w dodatku niewiernego (był to niemłody prezydent Francji, Gaston Doumergue). W niepiśmiennym społeczeństwie wywrotowa agitacja za pomocą ulotek nic by nie dała, ale dla oglądania wymownych fotografii analfabetyzm nie stanowił przeszkody. W Afganistanie nie istniały wówczas zakłady fotograficzne, zdolne powielać tysiące odbitek. Paczki odpowiednio dobranych zdjęć przemycano przez granicę z brytyjskich Indii. Wraz z nimi na prowincji szerzyło się wrzenie. Oskarżenie o zdradę przez Amanullaha muzułmańskich obyczajów wydobyło na wierzch gromadzące się od dawna powody niechęciło jego osoby. Z oburzeniem przypominano, jak ukarał za łapówkarstwo ojczyma swojej matki, co stanowiło pogwałcenie żelaznej zasady lojalności wobec klanu, leżącej u podstaw afgańskiego stylu życia. Agitatorzy dokładali do tego jeszcze liczne niesprawdzone zarzuty. Duchowni opowiadali w meczetach, że król jadł z niewiernymi wieprzowinę, że dokręca podatkową śrubę, a pieniądze z podatków wydaje na nieprzyzwoite stroje dla swojej żony itp.

We wrześniu 1928 r., zaraz po ogłoszeniu przez Amanullaha programu nowych reform na posiedzeniu Loi Dżirgi, muzułmańscy duchowni w samym Kabulu potępili politykę króla i wezwali rodaków do buntu. Pięciu z nich, schwytanych potem podczas agitacji wśród górskich plemion w okręgu Chost, zawisło na szubienicach, w tym główny kadi Kabulu. W październiku Amanullah dokonał kolejnego posunięcia wymierzonego w źle pojmowaną tradycję, rozeźlając jej twardogłowych obrońców. Zabronił plemieniu Szinwari, zamieszkującemu ziemie przy granicy afgańsko-indyjskiej, pobierania tzw. badragi, „opłaty za bezpieczny przejazd”, od karawan kupieckich podążających do Indii. Chciał w ten sposób zwiększyć obroty handlowe, a zarazem uchylić praktykę sprowadzającą się do uświęconego zwyczajem bandytyzmu. Szinwari uznali króla za swego wroga. W listopadzie karawana znanych nam już koczowników z plemienia Ghilzaj napotkała na swej drodze wojowników Szinwari. Doszło do potyczki, w której wielu Szinwari padło trupem. Ghilzajowie zostali  ujęci przez oddział królewskiego wojska, ale szybko zwolnieni bez żadnej kary. Dla Szinwari był to ostateczny dowód wrogości Amanullaha, więc w odwecie chwycili za broń i uderzyli na najbliższe posterunki wojskowe. Iskra padła na beczkę prochu: wiele plemion, karmionych wcześniej propagandą wymierzoną w monarchę, przyłączyło się do Szinwari. Buntownicy wzięli szturmem graniczne forty Torkham i Dakka, zdobywając w nich znaczne zapasy broni i amunicji. Powstanie szybko rozlało się po dużym obszarze. Na polecenie króla minister spraw zagranicznych Ghulam Siddigh podjął próbę rokowań z powstańcami. Podczas spotkania w Dżalalabadzie usłyszał tylko jedno żądanie, ale za to jakie: cofnięcia wszystkich reform Amanullaha. Po fiasku rokowań król sam przyjechał do Dżalalabadu, aby osobiście dowodzić operacjami zbrojnymi przeciw powstańcom. Po kilkunastu dniach musiał jednak wracać do Kabulu, ponieważ od południa na Dżalalabad parły zbuntowane plemiona, a od północy zagroziły ocięciem go od stolicy zbrojne bandy Tadżyków, również walczące z królewską armią. Przewodził im herszt rozbójników imieniem Habibullah ze wsi Kala Kohan, nazywany Synem Nosiwody. Służył on niegdyś w królewskim wojsku, ale zdezerterował z niego i uciekł za granicę Indii, do Peszawaru, gdzie założył herbaciarnię. W rzeczywistości była to melina do użytku przemytników i miejscowego świata przestępczego. W styczniu 1928 r. brytyjski chargé d’affaires w Kabulu, Basil Gould, otrzymał od afgańskiego rządu listę wywrotowców przebywających na terytorium Indii. Towarzyszyła jej informacja, że wskazani opozycjoniści planują dokonanie w Kabulu zamachu stanu oraz prośba o interwencję. Na liście figurował również Habibullah Kalakani. Brytyjskie władze Indii aresztowały go i skazały na trzy lata więzienia, z którego jednak uciekł lub został celowo wypuszczony po trzech miesiącach. Powrócił do Afganistanu i zgromadziwszy wokół siebie innych kryminalistów, przyłączył się do ataków na wojska królewskie. Władze wyznaczyły trzysta rupii nagrody za jego głowę. W odpowiedzi Syn Nosiwody kazał swoim ludziom rozrzucać ulotki z ofertą tysiąca rupii za schwytanie „niewiernego Amanullaha”. W grudniu 1928 r. powstańcy zdobyli Dżalalabad i ruszyli na Kabul. Król wobec powagi sytuacji ogłosił gotowość cofnięcia reform i wezwał na pomoc poddane sobie plemiona. Na jego wezwanie odpowiedział jedynie… Habibullah Kalakani, który zgodził się przejść na stronę rządu w zamian za wysoki stopień wojskowy i dużą dostawę broni. Ale uczynił to, by otrzymaną broń obrócić przeciw armii i 14 grudnia rozpoczął szturm na stolicę. Walki w mieście trwały kilkanaście dni. W tym czasie brytyjskie samoloty ewakuowały do Peszawaru w Indiach cudzoziemców i część afgańskich urzędników. Ostatecznie królewskie wojsko odrzuciło hordy Syna Nosiwody od Kabulu, lecz gdy ruszyło za nimi w pościg, jego oddziały dostały się w okrążenie i musiały skapitulować. Powstańcy kontrolowali wszystkie drogi wiodące do stolicy. 14 stycznia do Kabulu ponownie weszły bandy Kalakaniego. W tym samym dniu wyjechał z niego Amanullah, po uprzedniej abdykacji na rzecz starszego brata Inajatullaha. Ten panował zaledwie trzy dni. Pomiędzy królem mimo woli a hersztem bandytów mediował, co znamienne, brytyjski ambasador Humphry. Ostatecznie Inajatullah również abdykował i opuścił stolicę w brytyjskim samolocie. Na tron wstąpił Syn Nosiwody jako emir Habibullah Ghazi. Jego władza sięgała niewiele dalej poza rogatki stolicy. Uzurpator zajął się więc przede wszystkim zorganizowaniem funduszy na werbunek jak największej liczby najemników. W tym celu jego podkomendni łupili bogatszych mieszkańców miasta, w razie potrzeby wymuszając pieniądze torturami. Za wszelkie próby oporu obcinali nosy i uszy, krzyżowali, wbijali na pal, nosili ofiary na bagnetach lub gotowali je w oleju. Habibullah Ghazi wydał proklamację, w której potępił Amanullaha, anulował jego reformy, ogłosił obniżkę podatków i umorzenie ich zaległych spłat, przywrócił obowiązek noszenia czadr dla kobiet, za to zniósł obowiązek służby wojskowej, zapowiedział zamknięcie większości szkół i oddanie pozostałych, wraz z sądownictwem, w ręce duchowieństwa. Rozwiązał ministerstwa oświaty i sprawiedliwości. Powołał nowy rząd, złożony przeważnie ze swoich krewnych i przyjaciół, w większości analfabetów jak i on sam.

Amanullah oparł się w Kandaharze. Tym wycofał deklarację abdykacji i zaczął organizować siły potrzebne do odbicia Kabulu. W kwietniu 1929 r. podjął marsz na stolicę, lecz do niej nie dotarł, napotykając silny opór czambułów Syna Nosiwody oraz zbuntowanych plemion. Atakowany ze wszystkich stron, 23 maja przekroczył granicę Indii, by za życia już nie powrócić do ojczyzny.

Tymczasem zaraz po abdykacji Amanullaha w Europie zaktywizował się Nadir Chan, zwycięski wódz w III wojnie afgańsko-brytyjskiej, który potem poróżnił się z królem, został przez niego zesłany na stanowisko ambasadora w Paryżu, tam zrezygnował ze służby państwowej i osiadł we Francji. W marcu 1929 r. Nadir Chan przez brytyjskie Indie powrócił do Afganistanu i wezwał Habibullaha Ghaziego do abdykacji. Stopniowo przyłączało się do niego coraz więcej plemion, zniechęconych do bandyckich rządów Syna Nosiwody. W październiku milicje plemienne po uporczywych walkach zdobyły Kabul i złupiły go doszczętnie, a starszyzna plemion ogłosiła Nadira Chana emirem. Habibullah Kalakani zdołał zbiec ze stolicy. Według jednej wersji wydarzeń został potem ujęty, a według innej sam oddał się w ręce Nadira po uprzednim uzyskaniu przyrzeczenia, że nie zostanie zabity. Okupujące Kabul milicje plemienne zażądały jednak głowy Syna Nosiwody, a nowy emir nie mógł się temu sprzeciwić pod groźbą natychmiastowej utraty chwiejnej władzy. Po krótkiej rozprawie sądowej przeprowadzonej przez starszyznę plemienną Habibullah Kalakani oraz grupka jego bliskich krewnych i współpracowników zostali 2 listopada rozstrzelani na stołecznym lotnisku Szarpur. Ich zwłoki na trzy dni wywieszono na słupach na widok publiczny. Zdjęcia trupów niedawnego rządu kołyszące się na sznurach obiegły cały świat.

Amanullah uzyskał azyl w faszystowskich Włoszech. Według części relacji we wrześniu 1929 r., „rozczarowany afgańskimi mułłami”, miał się nawrócić na katolicyzm. Pod koniec II wojny światowej poprosił ówczesnego króla Zahira Szacha o zgodę na powrót do kraju, zapewniając o swej lojalności wobec państwa. Rząd w Kabulu zgodził się wypłacać mu rentę, ale podtrzymał zakaz powrotu. Amanullah zmarł w 1960 r. w Zurychu. Dopiero po śmierci jego ciało sprowadzono do Afganistanu i złożono w rodowym mauzoleum w Dżalalabadzie.

Czy „królewski rewolucjonista”, jak nazywa go angielski historiozof Arnold Toynbee, musiał ponieść klęskę? Amanullah Chan jako jeden z pierwszych pozaeuropejskich przywódców w XX wieku próbował zrealizować forsowne przyspieszenie państwowo-społeczne jako strategię wyprowadzenia swojego kraju ze stanu kolonialnej lub krypto-kolonialnej degradacji. Jego próba zakończyła się porażką, ale z drugiej strony takiego forsownego przyspieszenia z powodzeniem dokonali współcześni mu szach Reza Pahlawi i Kemal Atatürk. Jako jedną z przyczyn Toynbee wskazuje fakt, iż Amanullah przeprowadzał swe reformy „na o wiele oporniejszym materiale jego na wpół barbarzyńskiego królestwa”. Trzeba też podkreślić, że Amanullaha obalił sojusz anglosaskiej dyplomacji i służb specjalnych z muzułmańskimi purystami, który miał jeszcze często występować na arenie dziejów pod koniec XX i na początku XXI wieku, osobliwie przeciw różnym „złym reżimom” naznaczonym tak przez Zachód. Wskażmy wreszcie, że u podstaw odgórnej rewolucji Amanullaha nie tkwiła cielęca miłość do Zachodu, w jakiej mieszają się kompleks własnej niższości i bezkrytyczne ubóstwienie obcego ideału. Leżało u nich założenie przyjmowane później przez liczne ruchy antykolonialne: przejąć z Zachodu narzędzia do budowy własnej siły, aby potem obrócić ją przeciw niemu. Tak zwana westernizacja dokonywana przez Piotra Wielkiego, Mutsuhito, Sun Jat-sena, Atatürka, Rezę Pahlawiego czy właśnie Amanullaha paradoksalnie była więc zarazem kontr-westernizacją.

To prowadzi nas do problemu nie lubianego przez konserwatystów. Otóż zdarzają się sytuacje, w których integralna obrona tradycyjnego ładu społecznego lub politycznego konserwuje w istocie obce panowanie nad krajem, wobec czego budowania podmiotowości państwa nie da się rozpocząć bez naruszenia uświęconego tradycją sposobu życia. Po której stronie powinien wówczas opowiedzieć się patriota? Skłaniam się do wniosku, że w takiej skrajnej sytuacji tego, co własne i narodowe broni raczej ten, kto stawia na siłę państwa kosztem miejscowych tradycji, niż ten, kto stawia na miejscowe tradycje kosztem siły państwa. Na naszym rodzimym gruncie krakowska szkoła historyczna (czynna jeszcze wtedy, w latach dwudziestych) i związana z nią stańczykowska szkoła polskiego konserwatyzmu uczyły, iż tradycja nie obejmuje wszystkich jak leci utrwalonych historycznie elementów życia zbiorowego, lecz te elementy spuścizny dziejowej kraju, które zostały pozytywnie zweryfikowane przez rozum stanu.

Czy gdyby program „królewskiego rewolucjonisty” – przewidujący przekształcenie Afganistanu w nowocześnie zorganizowane państwo przy zachowaniu jego islamskiego charakteru, lecz złagodzeniu odgórnie miejscowej odmiany islamu – został wcielony w życie w latach dwudziestych i następnych, kraj ten mógłby uniknąć tragedii rządów talibów, muzułmańskich purytanów? Z całą pewnością możemy powiedzieć tylko tyle, że linię Amanullaha da się później dostrzec w poczynaniach z jednej strony Mohammada Nadżibullaha, który po okresie prosowieckich rządów socjalistycznych dokonał reislamizacji Afganistanu, ale z zachowaniem zdobyczy rewolucji kwietniowej z 1978 r., z drugiej strony – Ahmeda Szacha Masuda, który chciał uczynić Afganistan państwem islamskim, ale nowoczesnym.

„Królewski rewolucjonista” doczekał się należytego upamiętnienia już po tragicznej śmierci obu tych afgańskich mężów stanu. W 2006 r. w Afganistanie ustanowiono medal Ghazi Amanullaha Chana. Jest on obecnie najwyższym odznaczeniem państwowym.

Adam Danek, 14 czerwca 2016

Leave a Reply Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Recent Posts

  • Adam Danek: Nie wolno upraszczać
  • Adam Danek: Bractwo Kapłańskie Świętego Spokoju
  • Adam Danek: Monarcha oświecony
  • Adam Danek: Głębie milczenia
  • Adam Danek: Zagadnienie ustroju

Recent Comments

No comments to show.

Archives

  • April 2026

Categories

  • Adam Danek
  • Karol Kamiński
  • Poezja
© 2026 Kaminski.re | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme