Skip to content
Kaminski.re
Menu
  • Kaminski.re – publicystyka polityczna
Menu

Adam Danek: Anarchizm

Posted on April 17, 2026 by Karol Kamiński

Tego roku w wielu państwach Europy wykrystalizowała się sytuacja niosąca poważne zagrożenie dla ich porządku wewnętrznego. W takich sytuacjach obrońca porządku nieodmiennie zadaje sobie pytanie: kto do tego doprowadził? W rozmaitych krajach i momentach historycznych sytuacja i wyrosłe z niej pytanie rodziły pokusę prostej odpowiedzi: za wielkimi wstrząsami społecznymi kryją się wywrotowcy, anarchiści – tajemniczy złoczyńcy gotowi zniszczyć porządek dla czystej radości niszczenia. Ich zamysły i działania stanowią więc pospolitą sprawę kryminalną, zadanie dla policji, która z pewnością rozwiąże problem, jeśli tylko okaże „trochę stanowczości”, w razie potrzeby oddając salwy na ulicach.

Ale czy obrońca porządku i anarchista naprawdę mogą widzieć w sobie nawzajem jedynie potwora, zasługującego na unicestwienie?

Kim jest anarchista? Prorokiem, bojownikiem, piewcą anarchii. Przez anarchię rozumieć można albo stan bezpaństwowy, albo stan bezładu, chaosu, dezorganizacji. A to nie to samo. Różnica jest tu znacznie głębsza, niż się pozoru wydaje. Niewątpliwie, anarchista marzy o demontażu państwa. Ale czy anarchista jest wrogiem każdego porządku? I z drugiej strony, czy wszelki porządek zawsze zasługuje na obronę?

Rozindyczone mieszczaństwo nieraz okrzykiwało anarchistów – a mowa tu o okresie heroicznym anarchizmu, o wielkich protagonistach rewolucji anarchistycznej, nie o obszarpańcach, jacy dziś przypinają do kurtek anarchistyczne znaczki – nowoczesnymi barbarzyńcami, wrogami cywilizacji, względnie wrogami cywilizacji europejskiej. Zanim przytakniemy, musimy sobie coś uświadomić: atak na cywilizację nie jest atakiem na absolut. Cywilizacja nie istnieje odwiecznie. Bliski anarchizmowi, oryginalny myśliciel Charles Fourier (1772-1837) – którego wszyscy bez namysłu wymieniają jako jednego z „socjalistów utopijnych”, bo taką łatkę przypiął im Marks (w błędnym mniemaniu, że sam wymyśla „socjalizm naukowy”), choć należałoby o nim mówić jako o jednym z czołowych mesjanistów politycznych we Francji – uważał, iż Cywilizacja to dopiero czwarty typ życia zbiorowego, a poprzedziły go trzy inne: Dzikość, Patriarchat i Barbarzyństwo. Tamte epoki były okrutne i pełne zła, ale… Cywilizacja również taka jest, nieprawdaż? Bo Cywilizacja to wyrafinowane, starannie opracowane formy niewolnictwa, naukowo uskutecznione metody wyzysku, możliwości wmawiania nieprzeliczonym rzeszom interesownych kłamstw, otchłanie pomiędzy rozpasaną plutokracją a nędzą, moralna korupcja ludzkiej duszy, o jakich nie śniło się poprzednim, prostacko brutalnym epokom. Dlatego anarchista chce zdruzgotać ład Cywilizacji, by w jego miejsce ustanowić, względnie przywrócić, zdrowszy porządek, oparty na prostszych i uczciwszych relacjach między ludźmi. Nie zwraca się przeciw wszelkiemu porządkowi, lecz przeciw porządkowi, który pojawił się na pewnym etapie dziejów rodzaju ludzkiego; przeciw porządkowi wynaturzonemu, skłaniającemu ludzi do kultywowania wad i złych zachowań. W tym i tylko w tym sensie prawdziwy anarchista rzeczywiście jest barbarzyńcą, burzycielem cywilizacji i postrachem zagnieżdżonych niej pasożytów. Nie ogarnia go jednak nihilistyczna żądza niszczenia dla samego niszczenia. Trafnie wyraził to Ernst Jünger, pisząc, że ziemię „anarchista chce zamienić w bagno i las dziewiczy, nihilista w pustynię”*.

W świetle własnych deklaracji anarchista występuje państwu jako takiemu. W istocie jednak wypowiada wojnę państwu zrodzonemu z rewolucji francuskiej, atomizującemu społeczeństwo i rozrywającemu więzi międzyludzkie – państwu, które rozbiło lub wyparło dawne formy organizacji społecznej (czego najbardziej znanym przykładem pozostaje francuskie „prawo Le Chapeliera” z 1791 r.). Anarchizm jest rewolucją przeciw światu wyrosłemu z rewolucji, ma więc obiektywne cechy reakcji. Wbrew odium, jakie otacza jego nazwę, dąży do odbudowy więzi, ponownego związania człowieka z otoczeniem, mocniejszego osadzenia wykorzenionej „jednostki” w społeczeństwie. Wyobraźmy sobie postulowany przez anarchistów ład małych, lokalnych wspólnot o charakterze quasi-plemiennym czy quasi-szczepowym, silnie związanych z ziemią, możliwie autarkicznych, opartych na pracy własnych rąk. Czyż to nie wizja wskrzeszenia ustroju społeczeństw tradycyjnych w formie dostosowanej do zmienionych czasów? W tym sensie anarchista jest „barbarzyńcą” i zarazem „wstecznikiem”: domaga się powrotu do tego, co pierwotne, ponownego zbliżenia kultury do natury.

Wiarygodna, i w dużej mierze słuszna, wydaje się przeto krytyka społeczna i krytyka kultury rozwijana przez tych anarchistów, którzy pragną przywrócić człowiekowi właściwe miejsce w szerszej wspólnocie (nieświadomie zgadzając się z konserwatywnym „myśleniem całościami”). Potencjał twórczej zmiany – lub, jeśli ktoś woli, rewolucji – posiada zatem wyłącznie anarchizm antyliberalny, reprezentowany przez potężne umysły księcia Piotra Kropotkina (1842-1921) czy Edwarda Abramowskiego (1868-1918). W jego obrębie warto zwrócić uwagę na narodowy anarchizm, w ograniczonym stopniu znany również na gruncie polskim**. Anarchizm indywidualistyczny nie formułuje natomiast twórczej alternatywy dla zastanego porządku rzeczy. Wyciąga jedynie ostateczne konsekwencje z panującej ideologii liberalizmu. Nie jest „rewoltą przeciw nowoczesnemu światu”, lecz jego dzieckiem, zabawką dla znudzonych synów mieszczaństwa, którzy po okresie młodzieńczego buntu podejmą amoralną i aspołeczną pracę w białych kołnierzykach.

Bodaj najwybitniejszym anarchistą, jaki od teoretycznych medytacji przeszedł do przeobrażania świata, był Nestor Machno (1888-1934). I jego przypadek ujawnia fundamentalny dylemat anarchizmu. By móc stworzyć i utrzymać na Ukrainie bezpaństwowe Wolne Terytorium (1919-1921), Machno musiał zorganizować Czarną Armię, klekoczącą kołami taczanek – najsilniejszej broni w ówczesnych warunkach stepowej wojny manewrowej. Czy wizje anarchistów, jeśli mają przynieść reorganizację świata, a nie skończyć jako hobby odosobnionych grupek, da się urzeczywistnić drogą oddolną, bez użycia przymusu, bez udziału czynnika władczego? Czy da się przy tym uniknąć zastosowania odgórnie budowanego systemu? W związku z tym anarchiści muszą sobie odpowiedzieć na pytanie: czy naprawdę chcą tylko wolności, czy jednak wolności i porządku, ale innego porządku? Podstawowy konflikt polityczny nie dzieli nas dzisiaj na przyjaciół i wrogów wolności. Główne linie podziału w sferze politycznej przebiegają inaczej. Pierwsza z nich odgradza głosicieli nieskrępowanej swobody ludzkiej jednostki od tych, którzy chcą przywrócić znaczenie ludzkim zbiorowościom (wspólnotom, kolektywom). Druga – zwolenników zasadniczego utrzymania status quo od zwolenników radykalnego przełomu. Prawdziwi anarchiści chcą przywrócić znaczenie ludzkim zbiorowościom i zarazem głoszą potrzebę radykalnego przełomu. Ale nie oni jedyni.

Adam Danek, 28 listopada 2015

* Przeł. Sławomir Błaut.

** Zob. Troy Southgate, Manifest Narodowo-Anarchistyczny, „Młodzież Imperium”, nr 27, s. 34.

Leave a Reply Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Recent Posts

  • Adam Danek: Nie wolno upraszczać
  • Adam Danek: Bractwo Kapłańskie Świętego Spokoju
  • Adam Danek: Monarcha oświecony
  • Adam Danek: Głębie milczenia
  • Adam Danek: Zagadnienie ustroju

Recent Comments

No comments to show.

Archives

  • April 2026

Categories

  • Adam Danek
  • Karol Kamiński
  • Poezja
© 2026 Kaminski.re | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme