Skip to content
Kaminski.re
Menu
  • Kaminski.re – publicystyka polityczna
Menu

Adam Danek: Ekonomia empiryczna

Posted on April 17, 2026 by Karol Kamiński

Najlepszy ustrój ekonomiczny to taki, który w najbardziej efektywny sposób zaspokaja potrzeby ludzi.

Praktyka „stwarzania potrzeb” to odmiana z premedytacją dokonywanego oszustwa bądź manipulacji, z zasady starannie obmyślana i planowana, aby pozwalała skutecznie wyłudzić od „konsumentów” pieniądze i wcisnąć im w zamian nic nie warte i niepotrzebne im rzeczy (sprzedać jak najtańszy śmieć za jak najwyższą cenę). Takie nazwanie jej po imieniu oznacza jednak uznanie tej praktyki za nieetyczną, a osiągnięty poprzez nią zysk za nieuczciwy. Zachęca zatem poszczególne osoby i grupy w społeczeństwie, by poddawały ją moralnemu osądowi i w rezultacie grozi „kreatorom potrzeb” spadkiem zysków, a nawet – o zgrozo – pojawieniem się w sferze publicznej postulatów poddania ich działań jakiegoś rodzaju kontroli. Jeżeli w charakterze obrony nie wystarcza potoczny argument z liberalizmu („Przecież nikt ich nie zmusza siłą, żeby kupowali. Jeżeli dobrowolnie dają się oszukiwać i wyrzucają w błoto swoje prywatne pieniądze, to ich problem i nikt nie powinien mieć prawa w to ingerować, bo inaczej zapanowałby socjalizm i totalitaryzm.”), dzielącym się zyskiem z dojenia naiwniaków beneficjentom wspomnianych praktyk w sukurs przychodzą liberalne kierunki w teorii ekonomii, dostarczające im „naukowego” uzasadnienia, że mają prawo robić to, co robią.

Z jednej strony, przekonują one o subiektywnym charakterze potrzeb w ogóle. Skoro potrzeby są ze swej natury subiektywne (bo subiektywnie odczuwane), to istnienia czegoś takiego jak potrzeby obiektywne nie da się stwierdzić ani dowieść. Tym samym niemożliwe staje się odróżnienie autentycznej potrzeby konsumenta od potrzeby pobudzonej sztucznie przez sprytnego „kreatora potrzeb” za pomocą technik manipulacji (pardon: technik promocji) – muszą one być traktowane jednakowo. Próby odróżniania prawdziwych potrzeb od potrzeb nieautentycznych są natychmiast dyskwalifikowane jako (do wyboru): „uniformizacja”, „narzucanie własnej wizji świata”, „ograniczanie wolności”, „pouczanie”, „decydowanie za ludzi”, „rozkazywanie innym”, „mówienie komuś, co mu wolno, a czego nie” i inne owiane grozą imiona złych duchów z liberalnej demonologii.

Z drugiej strony, kierunki te kładą nacisk na konieczność oddzielenia etyki od ekonomii. „Bo ekonomia musi być naukowa” – tłumaczą (przy czym, jak pokazuje obserwacja, terminy „ekonomia” czy „nauka ekonomii” traktują jako prosty synonim własnych poglądów i idei, zupełnie jak marksiści). Dalej trzeba już tylko przejść po cichu (głośno nikt tego nie zrobi, bo zepsułby efekt) od sugestii, by odseparować teorię ekonomii od etyki do sugestii, że formy i metody praktycznej działalności gospodarczej nie podlegają wartościowaniu etycznemu. Ten drugi element niewątpliwie tkwi w poglądach rzeczonych kierunków, czego dowodzi fakt, że na wyartykułowanie etycznego osądu działań producentów, sprzedawców i przedsiębiorców zwolennicy tych kierunków każdorazowo reagują wściekłym wrzaskiem, złożonym z przeplatających się oskarżeń o nienaukowość, obskurantyzm, (krypto)socjalizm, (krypto)interwencjonizm, (krypto)etatyzm – chyba, że jest to osąd apologetyczny.

Gdyby teoretyczne konstrukcje zwolenników liberalizmu ekonomicznego były prawdą, zarabianie na manipulacji w warunkach „wolnego rynku” byłoby niemożliwe, ponieważ konsumenci nie lubią być manipulowani i oszukiwani, więc nie kupowaliby u manipulatorów i oszustów. Praktyka pokazuje natomiast, że im skuteczniejsza manipulacja, tym większe zyski ze sprzedaży, z czego producenci i sprzedawcy skwapliwie korzystają, usiłując jak najbardziej zmanipulować konsumentów. Mimo wielkich i hałaśliwych pretensji do „naukowości” (to kolejna paralela z marksizmem – „liberalizm naukowy” jest kuzynem i następcą dawnego „socjalizmu naukowego”), liberalne teorie ekonomiczne najwyraźniej nie nadają się do adekwatnego opisu ani tym bardziej do wyjaśniania rzeczywistych zachowań podmiotów gospodarczych. Dla ich zwolenników niezgodność tych teorii z rzeczywistością wskazuje, że coś jest nie tak z rzeczywistością, a nie z teoriami.

Na koniec uwaga z zakresu estetyki języka. Na potrzeby powyższego wywodu posługiwałem się słowem „konsument”, przyjętym w żargonie liberalnych teorii ekonomicznych. W terminie tym jednak pobrzmiewa coś, co mierzi. Nie wydaje mi się, by była to tylko neutralna kategoria opisowa. Pojęcie to zawiera już w sobie pewną wizję człowieka. „Konsument” to ktoś, kto żyje, by konsumować – zaspokajać swoje potrzeby materialne – i po nic więcej. Praktyczna filozofia ekonomicznych liberałów wiąże się z wizją ludzi jako chodzących i gadających przewodów pokarmowych. Aby poprawnie opisać rzeczywistość społeczną, w tym także jej aspekty ekonomiczne, należy mówić nie o „konsumencie”, a o człowieku.

Adam Danek, 30 października 2014

Leave a Reply Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Recent Posts

  • Adam Danek: Nie wolno upraszczać
  • Adam Danek: Bractwo Kapłańskie Świętego Spokoju
  • Adam Danek: Monarcha oświecony
  • Adam Danek: Głębie milczenia
  • Adam Danek: Zagadnienie ustroju

Recent Comments

No comments to show.

Archives

  • April 2026

Categories

  • Adam Danek
  • Karol Kamiński
  • Poezja
© 2026 Kaminski.re | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme