Skip to content
Kaminski.re
Menu
  • Kaminski.re – publicystyka polityczna
Menu

Adam Danek: Łowcy wrażeń

Posted on April 17, 2026 by Karol Kamiński

W Europie Zachodniej część ruchów wzywających do obrony i kultywowania tradycji jako jeden z istotnych punktów swojego programu wysuwa utrzymanie myślistwa, na które według nich niechętnie spogląda mięczakowate i wygodnickie mieszczaństwo, brzydzące się wszelkim przelewem krwi. Środowiska te widzą w zwyczajach łowieckich ważny element kultury, rzadką dziś pozostałość bardziej tradycyjnego sposobu życia. Polowanie jest dla nich jedną z ostatnich sytuacji, w jakich współcześnie żyjący mężczyzna choć odrobinę zbliża się do natury i do przodków, choć w ograniczonym zakresie włada bronią i ćwiczy inne umiejętności przydatne w boju, hartuje psychikę, no i – poddaje próbie swe męstwo.

Przez pryzmat określonych wyobrażeń takie ujęcie tematu może wydawać się nie tylko atrakcyjne, ale i słuszne. Machiavelli zaleca w „Księciu”, by władca swój wolny czas spędzał na polowaniach, w siodle, w nieprzyjaznym otoczeniu lasów i gór, nocując pod gołym niebem i sypiając na gołej ziemi, w ten sposób zaprawiając się do niewygód i niebezpieczeństw, jakie staną się jego udziałem, gdy na czele swoich wojsk będzie musiał wyruszyć na kampanię wojenną.

Lecz świat nie wygląda już tak, jak w czasach Machiavellego. Myślistwo od dawna nie ma związku z jakąkolwiek egzystencjalną koniecznością. Zabijania dzikich zwierząt nie uzasadnia ani potrzeba zdobycia żywności, ani innych przedmiotów, na przykład skór i futer niezbędnych niegdyś do wyrobu odzieży, ani obrona własnego życia. W Polsce jeszcze w latach trzydziestych ubiegłego wieku zdarzały się ataki stad wilków na położone w odosobnieniu przysiółki i gospodarstwa, a ich mieszkańcy musieli bronić przed watahą nie tylko żywego inwentarza, ale nawet życia własnego i swoich rodzin. Obecnie jednak zagrożenie śmiercią ze strony dzikich zwierząt praktycznie nie występuje – to one uciekają przed człowiekiem.

Próby kojarzenia myślistwa z choćby najbardziej dowolnie pojmowanym etosem wojownika są tyleż naciągane, co groteskowe. Przed wiekami łowca wyprawiający się z oszczepem na niedźwiedzia, dzika czy tura mógł budzić autentyczny respekt. Szedł odebrać życie, lecz kładł też na szali własne. Współczesny myśliwy, udając się do lasu bądź na safari, nie podejmuje żadnego ryzyka. Ma do dyspozycji broń automatyczną, wyposażoną w zaawansowane przyrządy celownicze, o sile ognia pozwalającej jednym strzałem uśmiercić nawet słonia. Dawna broń cięciwowa wymagała dużej siły, by z niej strzelać. Dziś spust bez wysiłku naciska skończony cherlak. Bokser, wchodząc na ring, ryzykuje przynajmniej tym, że przeciwnik go spierze. Myśliwy nie ryzykuje niczym: największe i najsilniejsze zwierzę nie ma szans z siłą rażenia nowoczesnej broni strzeleckiej, najszybsze z nich nie zdoła prześcignąć jej kul.

I dlatego nowoczesne myślistwo więcej, niż z męstwem, ma wspólnego z tchórzostwem. Sprowadza bowiem polowanie do bezpiecznego zabijania dla samego zabijania, dla czystej rozrywki. Prawdę powiedziawszy, opisy polowań, jakie urządzali sobie wyfiokowani i rozpieszczeni przez życie ziemianie, względnie zapuszczone fizycznie i duchowo tłuściochy z nalanymi gębami w rodzaju Hermanna Göringa, Nikity Chruszczowa czy Edwarda Gierka, budzą jedynie wstręt, a nie żal za wyimaginowanymi „dawnymi, dobrymi czasami”. Zabijanie ma sens, gdy stanowi realizację obowiązku moralnego, jak w wypadku stracenia zbrodniarza skazanego na śmierć lub walki na wojnie w szeregach sił zbrojnych własnego państwa. I tylko wtedy. Zabijanie dla zabawy jest albo przyczyną, albo objawem moralnej degeneracji.

Fani łowiectwa odrzekną: bez przesady, przecież zabija się tylko zwierzęta. Tak, zabija się istoty niższe, zabija się je bez powodu, a potem dopatruje się w tym tchórzostwie i okrucieństwie powodu do przechwałek. Jak to się ma do chrześcijańskiego nakazu troski o Boże stworzenie, wyrażonego w legendzie o św. Hieronimie i lwie bądź w czynach św. Franciszka z Asyżu? I wreszcie – co niby jest tradycyjnego i konserwatywnego w bezmyślnym niszczeniu przyrody?

Podsumowując, jeżeli działalność takich środowisk, jak francuski ruch Łowy, Połowy, Natura, Tradycja czy angielscy obrońcy „tradycyjnego” polowania na lisa ma w ogóle coś wspólnego z konserwatyzmem, to tylko tyle, że jest jego niezamierzoną (auto)parodią. Istotnie, współcześni mężczyźni powinni być od młodości przyzwyczajani do używania siły, ćwiczyć władanie bronią i inne umiejętności walki, lecz w poprawnym kontekście ideowym i etycznym, jakiego nie zapewnia burżuazyjna (w najgorszym tego słowa znaczeniu) zabawa w myśliwego. Aby odtworzyć taki kontekst, należy przywrócić – nie tylko prawnie, ale i faktycznie – powszechny obowiązek obronny i będącą jego realizacją obligatoryjną służbę wojskową wraz z systemem szkolenia rezerw.

Adam Danek, 10 sierpnia 2014

Leave a Reply Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Recent Posts

  • Adam Danek: Nie wolno upraszczać
  • Adam Danek: Bractwo Kapłańskie Świętego Spokoju
  • Adam Danek: Monarcha oświecony
  • Adam Danek: Głębie milczenia
  • Adam Danek: Zagadnienie ustroju

Recent Comments

No comments to show.

Archives

  • April 2026

Categories

  • Adam Danek
  • Karol Kamiński
  • Poezja
© 2026 Kaminski.re | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme