Skip to content
Kaminski.re
Menu
  • Kaminski.re – publicystyka polityczna
Menu

Adam Danek: Nowa endecja

Posted on April 17, 2026 by Karol Kamiński

   Utalentowany publicysta młodego pokolenia polskiej prawicy, z którym niedawno rozmawiałem, przedstawiał mi Prawo i Sprawiedliwość jako współczesnych kontynuatorów piłsudczykowskiej tradycji politycznej. Ponieważ wcześniej słyszałem tę opinię z różnych stron, chciałbym się do niej odnieść w paru zdaniach. Posłużę się przy tym pewnym skrótem myślowym: pisząc dalej „PiS”, mam na myśli nie tylko stronnictwo parlamentarne o tej nazwie, ale również, zbiorczo, popierające je czasopisma („Gazeta Polska”, „W Sieci”), kanały telewizyjne (TV Republika), portale internetowe (Fronda, Rebelya, niezależna.pl) czy organizacje (Kluby „Gazety Polskiej”). Formalnie rzecz biorąc, wszystkie te podmioty nie prezentują oficjalnego stanowiska partii Jarosława Kaczyńskiego, która zawsze może zdystansować się do głoszonych przez nie treści, jeśli tak jej akurat będzie wygodnie. W praktyce jednak to na nich głównie spoczywa ciężar prowadzenia propagandy i agitacji na rzecz PiS.

   Istotnie, pomiędzy tradycją piłsudczykowską a poglądami charakterystycznymi dla PiS zachodzą pewne podobieństwa. Na pewno należy do nich interpretacja dziejów, czyli insurekcjonizm: postrzeganie porozbiorowej historii Polski wybiórczo jako zbrojnej walki o odzyskanie niepodległości, w tym zwłaszcza kult powstań narodowych. Insurekcjonizm dawnych piłsudczyków i dzisiejszego PiS różnią się jednak rozłożeniem akcentów. Piłsudczycy historyczne powstania przedstawiali jako przykłady czynu państwotwórczego, w nim właśnie – pomimo klęsk – widząc ich wartość. Stąd ich pochwała silnej władzy, wyrażona w micie Naczelnika zaczerpniętym z powstania kościuszkowskiego, czy fascynacja samego Józefa Piłsudskiego powstańczym Rządem Narodowym, leżąca u podstaw jego znanego cyklu wykładów „Rok 1863”. Insurekcjonizm PiS kładzie nacisk na dwa odmienne elementy. Po pierwsze, odczytuje powstania jako wyraz demokratycznej podmiotowości narodu, dopominającego się o swe „prawa” i „wolności”. Po drugie, wyjaskrawia wątek cierpiętnictwa, rozpamiętując z pewnego rodzaju perwersyjną przyjemnością represje, jakie spadały na Polaków z rąk zaborców za podejmowanie kolejnych powstańczych prób, aż do niespełnionej rebelii „żołnierzy wyklętych” po II wojnie światowej i jeszcze bardziej niespełnionej rebelii „Solidarności” włącznie. Ten drugi element ujawnia istnienie w omawianym środowisku historycznych kompleksów wobec narodów lub państw, które miały być owych represji sprawcami (a zwłaszcza wobec jednego z nich – rosyjskiego).

   To odmienne zabarwienie insurekcjonizmu w myśleniu o rodzimej historii wiąże się bezpośrednio z różnicą dzielącą PiS od tradycji piłsudczykowskiej w kwestii najbardziej fundamentalnej dla myśli politycznej – wizji państwa. Wizja państwa PiS ma charakter republikański. To wizja państwa rządzonego przez obywateli. PiS na każdym kroku podkreśla swoją republikańską orientację. W humorystyczny sposób pokazał to przypadek niejakiej panny Jolanty Gawlikowskiej z Forum Młodych PiS, która o swoich poglądach politycznych nie potrafiła wydukać nic zrozumiałego poza tym, że popiera „konserwatyzm i republikanizm” (1). Wizja państwa piłsudczyków miała charakter statokratyczny. Była wizją państwa sytuującego się ponad obywatelami i rządzącego nimi. Statokratyzm piłsudczyków wiązał się ściśle z innym podstawowym komponentem ich myśli politycznej – z „paradygmatem autorytarnym”, jak nazwał go autor najobszerniejszej naukowej syntezy myśli piłsudczykowskiej, Waldemar Paruch (2).

   Jak widać, przypisywanie PiS kontynuacji myśli piłsudczykowskiej nie jest uprawnione. Najbardziej zaś uparcie powtarzają tę opinię rozmaitej maści post-, neo- i para-endecy, szukając w ten sposób jakiegoś upustu dla swojej przedatowanej co najmniej o górne kilkadziesiąt lat nienawiści do piłsudczyków i zarazem okazji do zademonstrowania, że mają coś do powiedzenia na temat polityki. Zakrawa to na ironię losu, ponieważ formuła polityczna PiS w o wiele większym stopniu powiela formułę polityczną endecji, niż piłsudczyków. Przyjrzyjmy się ich najbardziej zauważalnym podobieństwom, czy wręcz zapożyczeniom.

   Pierwsze z nich polega na nakręcaniu w życiu politycznym lęku przed wyimaginowanym wrogiem i nienawiści do niego. Endecy jednocześnie (1905-1906) zaczęli wykorzystywać jako narzędzie do mobilizacji swoich zwolenników dwa straszaki: Niemców i Żydów. Oba weszły odtąd na stałe do endeckiego repertuaru i całkowicie go zdominowały. Odtąd endecy rutynowo przypisywali powiązania z wszechpotężnymi Niemcami i wszechobecnymi Żydami wszystkiemu, co chcieli skrytykować i zarazem automatycznie demonizowali wszystko, co takie powiązania rzeczywiście posiadało. Każdemu politykowi, którego chcieli zdyskredytować, dorabiali gębę pachołka Niemców lub plenipotenta Żydów. Paranoi endeków na punkcie „niemieckiego zagrożenia” i „problemu żydowskiego” nie hamowały nawet obawy przed samo-ośmieszeniem. W endeckiej prasie z okresu międzywojennego znaleźć można pisane z pełną powagą wywody o tym, że za spadek poziomu powieściopisarstwa w Polsce odpowiadają Żydzi, albo że dany tom poezji napisał Żyd, więc na pewno nie warto go czytać. Kiedy endecy chcieli podebrać konserwatystom elektorat lub finansowanie, demaskowali ich oczywiście jako Żydów. Z czasem nawet narodowych radykałów zaczęło śmieszyć endeckie „ujeżdżanie antyżydowskiego konika”, jak w 1937 r. określił je falangista Stanisław Cimoszyński. Analogicznej retoryki (konkretny naród jako źródło wszelkiego zła) nie stosowało żadne inne stronnictwo w niepodległej Polsce. Obecnie stosuje ją PiS, z tym, że miejsce Żydów i Niemców zajęli w niej Rosjanie. W optyce tego obozu politycznego za wszystkim, co złe w polityce międzynarodowej i polskiej kryje się ręka Rosji. Publicyści związani z PiS każdego polityka, którego chcą zdyskredytować, oskarżają o „prorosyjskość”. Każdego zaś publicystę, dziennikarza czy działacza politycznego krytykującego stanowisko lub posunięcia PiS demaskują jako „agenta wpływu”, oczywiście rosyjskiego.

   Drugim autorskim wkładem endecji w międzywojenne dyskusje polityczne była konspirologia – uparte tłumaczenie wszelkich negatywnie przez siebie ocenianych wydarzeń jako wyniku spisków i intryg działających potajemnie grup. Tego elementu retoryki politycznej także nie stosowały inne partie i obozy, wyjąwszy marginalnych i izolowanych komunistów. Rolę złowrogich zakulisowych sił endecka propaganda przypisywała standardowo Żydom, masonom oraz „komunizmowi wewnętrznemu” (określenie Jędrzeja Giertycha), czyli bolszewikom działającym w Polsce. Endecja doszukiwała się machinacji tych grup we wszystkim, co krytykowała, znów nierzadko przekraczając granice śmieszności. Kiedy ukazała się pierwsza polska powieść polityczna „Generał Barcz” (1923), przyjęta przez krytykę nader surowo, endecka prasa z miejsca zdemaskowała jej autora Juliusza Kadena-Bandrowskiego jako Żyda, masona i bolszewika. Kiedy dziesięć lat później sanacyjny historyk Olgierd Górka wywołał burzę swoją tezą, że Sienkiewiczowska trylogia wywarła szkodliwy wpływ na myślenie polityczne Polaków, endecka prasa wzięła Sienkiewicza w obronę w sobie właściwy sposób, czyli jęła demaskować Górkę jako Żyda, masona i bolszewika. Konspirologia endecji w końcu stała się obiektem kpin nawet dla innych nacjonalistów. Falangista Wojciech Wasiutyński w swojej recenzji książki „Tragizm dziejów Polski” (1936) pisał do jej autora Jędrzeja Giertycha: „Żydzi i masoni są bardzo ważną, ale nie jedyną przyczyną upadku dawnej Polski.” Notabene, recenzja Wasiutyńskiego nosiła tytuł „Tragizm i komizm książki Giertycha”. Dzisiaj w Polsce jedynym obozem politycznym na dużą skalę uprawiającym konspirologię pozostaje PiS. Miejsce Żydów, masonów i bolszewików zajęli w niej postkomuniści, funkcjonariusze służb specjalnych PRL i ich agenci oraz Rosjanie, stojący wspólnie za (niemal) wszystkimi wydarzeniami i zjawiskami w Polsce negatywnie ocenianymi przez PiS. Niedawno głośnym przykładem takiego myślenia stała się książka, gdzie do tytułowych „Resortowych dzieci” zaliczono potencjalnie wszystkich, którzy z jakichś powodów krytykują PiS. Gdy wcześniej Witold Krasucki nakręcił krytyczny wobec Jarosława Kaczyńskiego film dokumentalny „Dramat w trzech aktach”, PiS-owscy dziennikarze pytali go, czy pracuje dla rosyjskich służb wywiadowczych.

   Retoryka polityczna endecji miała jeszcze jeden charakterystyczny rys: krzykliwe powtarzanie, że Polskę, naród, patriotyzm, rację stanu reprezentuje tylko i wyłącznie jedna partia. Gdyby endecy mieli spisać nowsze dzieje Polski, mogłyby one nosić tytuł „Historia ND. Krótki kurs”. W takim samym tonie wypowiadają się dzisiaj politycy, publicyści i tzw. eksperci PiS: tylko my wiemy, co jest dobre dla Polski, a jeśli w najnowszej historii naszego kraju wydarzyło się coś pozytywnego, jest to zasługą naszej partii. Po niedawnych wyborach do Parlamentu Europejskiego wręcz dosłownie powtarzali przedwojenne zapewnienia endeków, iż popiera ich generalnie cały naród i tylko dlatego, że go otumaniono, głosuje na inne listy wyborcze.

   Skoro jednak monopol na patriotyzm ma jedna partia, to w wypadku objęcia władzy przez dowolną inną opcję ster państwa wpada automatycznie w ręce zdrajców, a samo państwo w jednej chwili zamienia się w aparat represji służący do uciskania narodu. Wmawianie swoim zwolennikom, że monopol na patriotyzm i rozum polityczny należy do jednej partii ma swój rewers w uczeniu ich nienawiści do własnego państwa, gdy rządzi nim inny obóz. Endecy obrzucali błotem okres urzędowania Józefa Piłsudskiego jako Naczelnika Państwa (1918-1922) oraz późniejszych rządów sanacji (1926-1939), naturalnie za domniemane wysługiwanie się Żydom, Niemcom, masonom, bolszewikom, Litwinom, Ukraińcom i tak dalej. Dla PiS obecne państwo nie jest państwem polskim, lecz „państwem Tuska”; nie funkcjonują organy państwa polskiego, lecz „policja Tuska” (względnie „POlicja”), „służby specjalne Tuska” i tak dalej; nie mamy też głowy państwa, ponieważ jej miejsce zajął prezydent „Komoruski”, czyli ruski, a nie polski. Ta pogarda dla państwa, rządzonego przez nielubianych konkurentów, nie ograniczała się do języka propagandy politycznej, ale służyła do uzasadniania uprawianego w praktyce warcholstwa i siania anarchii. W okresie międzywojennym antypaństwowa mentalność znajdowała wyraz w burdach Obozu Wielkiej Polski z policją i na uniwersytetach. W III RP Bogdan Święczkowski, polityk PiS, doprowadził do spotkania prokuratora Marka Pasionka z warszawskimi rezydentami CIA i FBI, żeby ten zdradził im informacje niejawne dotyczące śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, łamiąc tajemnicę służbową na korzyść obcego wywiadu.

   Podobieństw między endecją i PiS można by wymienić więcej (np. nachalne stosowanie retoryki hurrapatriotycznej i bogoojczyźnianej połączone z instrumentalnym stosunkiem do religii), poprzestańmy jednak na tych. Wprawdzie przemądrzali realiści powiedzą, że w dzisiejszych czasach nie da się uprawiać prawdziwej polityki bez straszenia wyimaginowanymi wrogami, przypisywania sobie nieomylności czy tłumaczenia swoich niespełnionych obietnic i efektów własnej nieudolności zmową tajemniczych złych ludzi („układ”), bo w dobie demokracji i mediów masowych zdobyć i utrzymać zwolenników można tylko poprzez wzbudzanie w nich irracjonalnych, ale silnych emocji i wpajanie im dualistycznego, czarno-białego obrazu świata. Logicznie rzecz biorąc, środowiska opozycji anty-ustrojowej, które odrzucają istniejący system polityczny, powinny również odmawiać naśladowania charakterystycznych dla niego błazeństw. Niestety, rzeczywistość jest odwrotna: grupy opozycji anty-ustrojowej wykazują jeszcze większą skłonność do konspirologii czy uzurpowania sobie monopolu na patriotyzm, niż partie głównego nurtu.

Adam Danek, 19 lipca 2014

1. http://www.youtube.com/watch?v=BURh_Ed4uhM

2. Waldemar Paruch, Myśl polityczna obozu piłsudczykowskiego 1926-1939, Lublin 2005, 880 s.

Leave a Reply Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Recent Posts

  • Adam Danek: Nie wolno upraszczać
  • Adam Danek: Bractwo Kapłańskie Świętego Spokoju
  • Adam Danek: Monarcha oświecony
  • Adam Danek: Głębie milczenia
  • Adam Danek: Zagadnienie ustroju

Recent Comments

No comments to show.

Archives

  • April 2026

Categories

  • Adam Danek
  • Karol Kamiński
  • Poezja
© 2026 Kaminski.re | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme