Skip to content
Kaminski.re
Menu
  • Kaminski.re – publicystyka polityczna
Menu

Adam Danek: O zachowaniu się przy stole

Posted on April 17, 2026 by Karol Kamiński

Po ostatnim Soborze powszechnym w Kościele katolickim nastąpił upadek liturgii. Potwierdzają to nawet zewnętrzni i zupełnie nieuprzedzeni obserwatorzy, na przykład niekatoliccy religioznawcy. Wbrew pokrzykiwaniom sekciarsko nastawionych grupek „tradycjonalistów katolickich” (z własnego nadania), owego zepsucia naszych rytuałów nie spowodowała oficjalna zmiana rytu Mszy świętej. O wiele większą rolę odegrało w tym względzie upowszechnienie (i przyzwolenie na nie) pozornie drobnych zmian w zwyczajowej praktyce celebry – łatwo i na co dzień zauważalnych nawet dla szeregowych wiernych (którzy nie wczytują się w formularze mszalne) i dlatego wywierających mocniejszy, choć niekoniecznie uświadomiony wpływ na ich życie wewnętrzne. Do najważniejszych takich zmian należy zastąpienie ołtarza tradycyjnego typu ołtarzem w formie stołu.

Aby przyzwyczaić nas do tej zmiany, rozpropagowano uroczyste określenie ołtarza jako „stołu eucharystycznego”. Ale ołtarz, gdy chodzi o jego pochodzenie i pierwotny charakter, wcale nie jest stołem. Ołtarz katolicki to miejsce składania ofiary, czyli dawny ołtarz pogański, a więc właściwie kamień ofiarny, na który płynęła krew. Chyba najwymowniej przypomina o tym kościół świętych Sergiusza i Bachusa w syryjskim mieście Maalula, zaadaptowany jeszcze w starożytności do celów kultu chrześcijańskiego z wcześniejszej świątyni pogańskiej: znajdujące się w nim kamienne ołtarze służyły pierwotnie poganom do składania krwawych ofiar, na co wskazuje ich budowa (m.in. pochyłości do odprowadzania wylanej krwi).

Dlatego przedsoborowy ołtarz naśladuje kształtem kamienny blok nawet, jeśli został wykonany z drewna lub jeszcze innych materiałów.

Ołtarz w postaci stołu zmienia perspektywę. Wszyscy stają się bardziej rozluźnieni. Przy stole gromadzimy się nie tyle, by uczestniczyć w składaniu ofiary, ile na „ucztę eucharystyczną”, czyli na posiłek. Posiłek to coś, co jest nam potrzebne dla naszego własnego dobrostanu. Ofiara, mysterium tremendum, wiecznie ponawiany, krwawy metafizyczny dramat, który podtrzymuje istnienie wszechświata – odsuwa się dla nas na dalszy plan.

Gromadzimy się wokół stołu, a nie u stopni ołtarza. Horyzontalny układ przestrzenny zastępuje układ wertykalny. Ten pierwszy sugeruje równość wszystkich obecnych, ten drugi przypomina wiernym o potrzebie pokory, każąc im stać poniżej miejsca, gdzie prawo wstępu (po stopniach) ma jedynie kapłan sprawujący najświętsze tajemnice. A właściwie powinno się mówić: kapłan sprawujący misteria naszego kultu (łac. mysterium – „tajemnica”), ponieważ nasze pojęcie sakramentów to schrystianizowana wersja starszego, pogańskiego jeszcze pojęcia misteriów. Napisane w IV wieku ważne dzieło św. Ambrożego z Mediolanu poświęcone sakramentom nosi tytuł „De mysteriis”, przełożony jednak na polski jako „O tajemnicach” zamiast „O misteriach”, co lepiej oddawałoby jego sens. W języku liturgii Msza święta do dziś nazywa się „misterium paschalnym”.

Zamiana Mszy w spotkanie przy stole zaciera wszystkie te znaczenia. Analogiczny efekt wywołuje brak w nowoczesnych kościołach (często będących pomnikami groteskowej brzydoty) prezbiterium – części kapłańskiej, oddzielonej od nawy dla ludu i przeznaczonej do składania ofiar, gdzie przechowuje się Sanctissimum, Najświętszy Sakrament.

Symboliczne obniżenie rangi Mszy świętej nie wynika ze stosowania nowego jej rytu zamiast starszego, ale ma źródła gdzie indziej. Dowodzi tego fakt, że pierwsze Msze w wersji stołowej odprawiono na wiele lat przed Soborem Watykańskim II. Osiem dekad temu niemiecki benedyktyn Martin Michler celebrował Mszę świętą podczas rekolekcji dla studentów na wiejskiej farmie w brazylijskim stanie Rio de Janeiro. Miało to miejsce 11 lipca 1933 r. Odprawił ją na zwykłym stole ustawionym na środku pokoju, przed którym na rozstawionych półkoliście krzesłach zasiedli studenci. Jeden z nich, José Ariovaldo da Silva, już jako kapłan i franciszkanin wspominał potem: „Była to pierwsza w Brazylii Msza św. odprawiona twarzą do ludu!”* Ponieważ nikt nie protestował, ojciec Michler zaczął celebrować w ten sposób Mszę regularnie co tydzień i jawnie, w klasztorze św. Benedykta w Rio de Janeiro, zamiast na wiejskim odludziu.

Od tamtej pory pojawiły się dalsze innowacje wątpliwej wartości. I tak, choć nie nakazuje tego mszał, po komunii swojej i wiernych celebrans coraz częściej siada na chwilę na krześle za ołtarzem lub obok niego. Skończył jeść i podawać posiłek, więc odpoczywa (mówiąc brutalnie: trawi) – a przynajmniej taka jest symboliczna wymowa gestu. Przyziemność w miejsce wzniosłości.

Zamknięci we własnym środowiskowym getcie „tradycjonaliści katoliccy” mylą się, gdy winą za ów stan rzeczy obarczają sam Novus Ordo Missae. Mszę w rycie z 1970 r. również można odprawić na ołtarzu, który wygląda jak ołtarz, a nie jak stół, bez siadania na sjestę, bez natrętnej wszechobecności mikrofonu i w ogóle bez strachu o dostateczne „udzisiejszenie” (wł. aggiornamento) każdego najdrobniejszego elementu, by jak najlepiej dostosować się do ducha obecnej epoki. Trzeba tylko wyraźnie chcieć zachować w strumieniu pędzącego chaotycznie czasu to, co jest wieczne, a nie „dzisiejsze”, czyli chwilowe.

Adam Danek, 24 listopada 2014

* Przeł. Jerzy Wolak.

Leave a Reply Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Recent Posts

  • Adam Danek: Nie wolno upraszczać
  • Adam Danek: Bractwo Kapłańskie Świętego Spokoju
  • Adam Danek: Monarcha oświecony
  • Adam Danek: Głębie milczenia
  • Adam Danek: Zagadnienie ustroju

Recent Comments

No comments to show.

Archives

  • April 2026

Categories

  • Adam Danek
  • Karol Kamiński
  • Poezja
© 2026 Kaminski.re | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme