Skip to content
Kaminski.re
Menu
  • Kaminski.re – publicystyka polityczna
Menu

Adam Danek: On wiedział

Posted on April 17, 2026 by Karol Kamiński

  W 1945 r. spotkanie żołnierzy amerykańskich i sowieckich w Berlinie, a następnie nad brzegami Morza Japońskiego zamknęło proces powstawania biegunowego układu geopolitycznego. Waszyngton i Moskwa dokonały podboju i zarazem podziału Europy. Państwa neutralne praktycznie zniknęły z politycznej mapy świata, wchłonięte przez formujące się wokół biegunów bloki militarne, ekonomiczne i ideologiczne. Na poziomie planetarnym stanęły naprzeciwko siebie dwa uzbrojone obozy, a w strefie zgniotu pomiędzy nimi nie dało się politycznie przeżyć. Który z nich miał słuszność? Który z nich należało poprzeć?

  Interpretacja antykomunistyczna oraz interpretacja okcydentalna wskazywały na biegun amerykański. Zwolennicy pierwszej z nich przekonywali, że wejście do bloku zachodniego to jedyny sposób, by uchronić własne kraje przed „wyzwoleniem” przez Armię Czerwoną lub wesprzeć walkę z ekspansją międzynarodowego komunizmu; zwolennicy drugiej przedstawiali Stany Zjednoczone i podporządkowane im struktury (m.in. NATO) jako zaporę uniemożliwiającą bolszewickiej barbarii zalanie cywilizacji zachodniej lub wręcz widzieli w Ameryce przywódcę „wolnego świata” i obrońcę jego „wartości”. Tym dwóm przeciwstawiała się interpretacja, którą w naszym rodzimym krajobrazie można by zidentyfikować jako „polrealistyczną”; jej zwolennicy argumentowali, iż pomimo gorsetu ideologicznego nowy porządek w Europie Środkowej realizuje podstawowe wymogi polskiej racji stanu, a obowiązek patriotyczny każe nie trwonić sił i środków na walkę z faktami dokonanymi, lecz starać się wynegocjować dla Polski z biegunem sowieckim jak najlepsze warunki w narzuconym przez niego położeniu. Zaznaczyła się także interpretacja pansłowiańska czy eurazjatycka (potraktujmy je tu jako bliskoznaczne, choć to daleko idące uogólnienie), wskazująca, iż blok sowiecki mimo swoich oczywistych wad był formacją przetrwalnikową tradycyjnej cywilizacji Lądu w starciu z liberalną, hedonistyczną i progresywną cywilizacją Morza, a państwa „komunistyczne” miały w praktyce zauważalnie bardziej zachowawczy charakter od zachodnich państw demoliberalnych, czego dowodzi społeczne i kulturowe „zacofanie” (w sensie pozytywnym) tych pierwszych w porównaniu z drugimi.

  Streszczone powyżej dyskusje w ostatniej instancji dawały się sprowadzić do sporu o wyższość CIA nad GRU lub na odwrót. Które z nich miało słuszność? Które z nich należało poprzeć?

  Ani biegun amerykański, ani biegun sowiecki nie broniły słusznej sprawy i nie zasługiwały na poparcie. Wszystkie wyliczone interpretacje opierały się na podstawowym założeniu, że popierana strona różni się czymś istotnym od tej drugiej. Wszystkie je podważył niezwykle przenikliwy obserwator, prawdopodobnie najwybitniejszy polski analityk polityki międzynarodowej w drugiej połowie XX wieku. Oczywiście ogół Polaków nigdy o nim nie słyszał i tak pozostało po dziś dzień, zgodnie z zasadą „nikt nie jest prorokiem we własnym kraju”.

  Jan Ulatowski, bo o nim tu mowa, urodził się w 1907 r. w rodzinie znanego poznańskiego fotografa. W młodości był współzałożycielem wydawanego w Poznaniu dwutygodnika „Życie Literackie”. Ten utrzymany na wysoki poziomie intelektualnym periodyk skupił wokół siebie grono wyróżniających się później humanistów. Obok Ulatowskiego w redakcji „Życia Literackiego” zasiadali m.in. chrześcijański poeta i dramaturg Wojciech Bąk (1907-1961), historyk polskiej literatury romantycznej i neoromantycznej Czesław Latawiec (1902-1986) czy Konstanty Troczyński (1906-1942) – krytyk literacki, a jednocześnie ideolog polskiego imperializmu związany z organizacją Myśl Mocarstwowa, który zakończył przedwcześnie życie za drutami obozu w Oświęcimiu.

  Nazwisko Ulatowskiego usłyszała cała Polska dzięki zorganizowanej przezeń wraz z kolegami, głośnej prowokacji-wygłupie. Młodzi ludzie podali się za przedstawicielstwo nieistniejącego państwa Beludżystan, przysłane do Polski celem wynegocjowania umów handlowych, i w takim charakterze żądali przyjęcia przez organa władzy publicznej, gdzie potraktowano ich zadeklarowaną tożsamość zupełnie serio. Wojciech Wasiutyński, który znał Ulatowskiego osobiście, tak wspominał po latach ten incydent: „Ulatowski jest prawdziwym oryginałem. Znawca i wielbiciel Nietzschego, pojawił się na scenie narodowej w bardzo młodym wieku jako członek »Misji handlowej Beludżystanu«. Był to jeden z najśmielszych polskich »hoaxów« możliwy do zaistnienia tylko w owych czasach, gdy jeszcze nie było radia, a w praktyce i telefonów międzymiastowych. »Misja« była przyjęta w »Kurierze Poznańskim«, na ratuszu i w województwie, po czym pojechała sfotografować się w zakładzie Ulatowskiego seniora i stamtąd już nie wyszła. Poznań został skompromitowany.” Gwoli wyjaśnienia dodajmy, że „Kurier Poznański” był naówczas największą gazetą w Wielkopolsce, kontrolowaną przez endecję.

  Młodzieńczy udział w fikcyjnej misji handlowej fikcyjnego państwa antycypował jednak po części dalszą drogę życiową Ulatowskiego, który przed wybuchem II wojny światowej wstąpił do służby dyplomatycznej. W pierwszych latach wojny pełnił funkcję attaché prasowego polskiego poselstwa w Budapeszcie. Poselstwo pracowało wówczas w szczególnie trudnych warunkach, ponieważ do problematycznego w ogóle położenia placówek dyplomatycznych okupowanego państwa doszła konieczność wszechstronnego otoczenia opieką polskich oddziałów wojskowych internowanych na Węgrzech po kampanii 1939 r. oraz zabezpieczenia bytu jeszcze liczniejszych cywilnych uchodźców z Kraju. W nerwowej atmosferze niepewnych czasów Ulatowski wyróżniał się opanowaniem i skrupulatnością w wypełnianiu licznych obowiązków. Nawet w okolicznościach tak bardzo niesprzyjających swobodnym dyskusjom imponował rodakom znawstwem filozofii, literatury, muzyki, sztuk plastycznych. Jako attaché prasowy poselstwa otrzymał skomplikowane zadanie rozwinięcia propolskiej propagandy politycznej w kraju formalnie sprzymierzonym z Niemcami. Wywiązywał się z niego energicznie, wydając szereg biuletynów w językach węgierskim i niemieckim, nie licząc przeznaczonej dla węgierskiej Polonii gazety „Wieści Polskie”.

  Później Ulatowski poprosił o przeniesienie ze służby dyplomatycznej do wojska. Zaciągnął się do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich dowodzonej przez gen. Stanisława Kopańskiego. Brał udział w bitwie o Tobruk; w mundurze przeszedł Syrię, Palestynę, całą kampanię włoską. Analiza zmieniającej się sytuacji międzynarodowej uzmysłowiła mu, że Zachód wykorzystuje i zdradza Polskę. Przydzielony do Wydziału Prasy, do redakcji pisma „Orzeł Biały”, opublikował serię artykułów ostro krytykujących politykę Wielkiej Brytanii, za co spotkało go dyscyplinarne przeniesienie. Zaczął się domagać buntu 2 Korpusu Polskiego przeciw alianckiemu dowództwu. Gdy po zakończeniu działań wojennych polskie oddziały przerzucono na terytorium Wielkiej Brytanii i rozpoczęto ich demobilizację, Ulatowski nie zgodził się wstąpić do utworzonego w tym celu Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia, wchodzącego w skład wojsk brytyjskich. Argumentował, że brytyjskie władze nie mają prawa demobilizować żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych ani tworzyć dla nich tego rodzaju struktury we własnej armii, ponieważ nie posiadają nad nimi jurysdykcji. W rezultacie został wtrącony do więzienia przez brytyjskie służby bezpieczeństwa. Pretekst do jego aresztowania stworzono, uznając na skutek odmowy wstąpienia do Polish Resettlement Corps jego wjazd do Wielkiej Brytanii za nielegalny. Ulatowski pozostawał więźniem przez dłuższy czas, dopóki strona brytyjska nie uzyskała zgody na wydalenie go do Francji. Na drugi brzeg Kanału La Manche wyprawiono go jednak z dokumentami nie dającymi możliwości zatrudnienia. Po perturbacjach osiadł w końcu w Bordeaux i podjął pracę lektora języka niemieckiego w tamtejszym liceum. W 1976 r. przeszedł na emeryturę i przeniósł się do Mentony w Alpach Nadmorskich, gdzie mieszkał do śmierci. Żył w więcej niż skromnych warunkach, w zwyczajnej biedzie. Jej świadectwem są listy z prośbą o pomoc materialną, które rozsyłał przez wiele lat po swojej deportacji do Francji. Mimo to publikował w licznych polskich pismach wydawanych na emigracji, a także w prasie francuskiej. Zawsze na jeden temat.

  Znajomy Ulatowskiego z lat powojennych, Czesław Miłosz, tak relacjonował jego poglądy: „Był przekonany, że została zawarta nigdzie nie ujawniona umowa pomiędzy Ameryką i Rosją sowiecką, dotycząca podziału świata pomiędzy dwa te mocarstwa. Napięcia pomiędzy nimi, łącznie z zimną wojną, świadomie podtrzymywano jako grę mającą trzymać w szachu krnąbrnych klientów obu stron, którym marzyłaby się niezależna polityka. Podział na dwa bloki i straszenie diabolicznym działaniem wroga należały do repertuaru, a pożądany skutek osiągało się dzięki naiwnym, którzy naprawdę przeżywali paroksyzmy strachu, kiedy konflikty między potęgami zdawały się grozić wybuchem. Ulatowski śledził uważnie prasę w kilku językach i coraz to natrafiał na wypowiedzi amerykańskie i sowieckie, które jego teorię potwierdzały.” W spuściźnie po Ulatowskim zachował się zespół teczek oznaczonych przezeń jako „Dokumenty”; zawierają one usystematyzowane w porządku chronologicznych tysiące wycinków prasowych – materiał, którym autor posługiwał się, formułując swoje analizy polityczne. Układ amerykańsko-sowiecki niekoniecznie musiał przy tym oznaczać formalnie podpisaną umowę; wystarczająca była dla niego postać cichego i nieformalnego, lecz faktycznie przestrzeganego porozumienia. Jego istnienie nie wykluczało też lokalnych tarć między oboma stronami – prób przesunięcia trochę w lewo lub w prawo linii podziału światowego tortu – o ile odbywały się one z poszanowaniem zasady nienaruszania zasadniczych interesów drugiego partnera, stanowiącej podstawę porozumienia. Takie lokalne napięcia kamuflowały ponadto stan faktyczny i uwiarygodniały jego oficjalną interpretację.

  Jak przedstawiały się implikacje streszczonej przez Miłosza „teorii”? Otóż wszelkie ruchy antysowieckie, zabiegające o pomoc amerykańską, oraz ruchy antyamerykańskie, zabiegające o pomoc sowiecką, nie miały żadnych szans na powodzenie, ponieważ były wpisane w założony mechanizm kontroli nad globem. Spełniały tylko funkcję „pożytecznych idiotów”, umacniających planetarną dwuwładzę USA i Sowietów. Orientacje: antysowiecka, antyamerykańska, prosowiecka, proamerykańska nie miały sensu, gdyż nie mogły wywołać żadnych realnych zmian na politycznej mapie świata. Stronnicy Ameryki nie mieli wcale lepszej legitymacji moralnej dla swych działań, niż stronnicy Związku Sowieckiego, ponieważ polityczny idol jednych i drugich był w gruncie rzeczy sprzymierzeńcem ich politycznego wroga. Uzasadnione były tylko inicjatywy o podwójnym ostrzu, jednocześnie antysowieckie i antyamerykańskie. Ulatowski liczył, że z czasem doprowadzą one do wyłonienia na politycznej mapie świata Trzeciej Siły, która stanie się ośrodkiem przyciągającym i koordynującym dla wszystkich podmiotów zainteresowanych uwolnieniem się od podległości tandemowi sowiecko-amerykańskiemu. Długo nie dostrzegał żadnych kandydatów do objęcia tej roli. Tym bardziej wysoko oceniał rewolucję w Iranie w 1979 r. i dojście do władzy ajatollaha Chomeiniego, które przyniosło reorientację polityki zagranicznej tego państwa w kierunku zarazem antyamerykańskim i antysowieckim. Ajatollah Chomeini nie był jednak w oczach Ulatowskiego pierwszym ani jedynym orędownikiem niezależności od USA i ZSRS. Przed nim pojawił się inny polityk i przywódca duchowy niekontrolowany ani przez Waszyngton, ani przez Moskwę i budzący niepokój obu tych centrów. Na początku 1980 r. Ulatowski notował: „System usiłuje bronić się przed Ruchem Oporu, który wyrażają Chomeini i Wojtyła.” Co znamienne, za głoszenie powyższych poglądów ich autor po kilku latach współpracy z paryską „Kulturą” został w końcu wyrzucony z łam tego prezentującego optykę prozachodnią czasopisma.

  Jan Ulatowski zmarł w 1997 r. Opiekę nad jego księgozbiorem, dokumentami i pracami objęła badaczka literatury Anna Micińska, córka przedwcześnie zmarłego konserwatywnego filozofa i eseisty Bolesława Micińskiego (1911-1943), szwagra Ulatowskiego. Dzięki jej staraniom pozostawiona przez Ulatowskiego spuścizna została w całości sprowadzona do Kraju i złożona w Archiwum Emigracji, wchodzącym w skład zbiorów Biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Obejmuje ona przede wszystkim wielotomową „Kronikę Oporu” – prowadzony przez dziesięciolecia dziennik Ulatowskiego, dający najpełniejszy wyraz jego poglądom. Znajduje się tam również „Spowiedź cynika” – wybór z monumentalnego dziennika, przygotowany przez autora z myślą o wydaniu książkowym. We wstępie do tej książki znalazły się słowa: „Jest to wybór z »Kroniki Oporu«, jaką prowadziłem przez 40 lat powojennych na emigracji. Zeszyt dotyczy epoki, którą otworzyli dwaj kapłani: muzułmanin Chomeini i Papież Wojtyła. Moje reakcje na wydarzenia, jakie doprowadziły do zimnej wojny a wreszcie do jej końca, różniły się od reakcji moich rodaków. Dla nich wojna była rozprawą z jednym z totalitaryzmów europejskich i powinna była przejść w wojnę z ostatnim z nich. Dla mnie druga wojna światowa była i pozostała końcem Pax Britannica i początkiem Pax America.” W maszynopisie pozostała również trylogia poświęcona amerykańsko-sowieckim stosunkom politycznym, na którą składają się prace: „Trzeci wymiar”, „Edukacja polityczna” i „Kondominium”. Żadne z dzieł Ulatowskiego do dziś nie doczekało się wydawcy. Nikt nie podjął też trudu zebrania w formie książkowej artykułów tego autora, rozsianych po licznych czasopismach polskich i obcojęzycznych. Ta luka w polskim piśmiennictwie musi zostać jak najszybciej wypełniona. W czasach, gdy znajdują się fundusze na drukowanie setek bezwartościowych pozycji z zakresu nauk politycznych i stosunków międzynarodowych, w znakomitej większości anglosaskich, z liberalnym skażeniem ideologicznym, lub odpisywanych z literatury anglosaskiej, dzieło autora jednego z najbardziej oryginalnych i odkrywczych opisów międzynarodowego systemu politycznego w okresie powojennym zasługuje na udostępnienie polskiemu czytelnikowi.

                                                                                                                                Adam Danek, 16 października 2012

Leave a Reply Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Recent Posts

  • Adam Danek: Nie wolno upraszczać
  • Adam Danek: Bractwo Kapłańskie Świętego Spokoju
  • Adam Danek: Monarcha oświecony
  • Adam Danek: Głębie milczenia
  • Adam Danek: Zagadnienie ustroju

Recent Comments

No comments to show.

Archives

  • April 2026

Categories

  • Adam Danek
  • Karol Kamiński
  • Poezja
© 2026 Kaminski.re | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme