
Ludzie byliby zaszokowani, gdyby dowiedzieli się jak prosta logika stoi za decyzjami politycznymi brzemiennymi w skutkach.
Andriej Jermak i Władimir Zełeński nie są zdolni do podpisania kapitulacji. Odpowiadają oni bezpośrednio za decyzję o zerwaniu negocjacji stambulskich z marca 2022. To wtedy, po miesiącu od wybuchu nowej fazy konfliktu o Ukrainę, była możliwość osiągnięcia rozwiązania pokojowego. Ciąży więc na nich gambit, którego się podjęli. Jeśli spojrzymy na tę decyzję z racjonalnego punktu widzenia, to dojdziemy do wniosku, że miała ona minimalne szanse powodzenia. W istocie bankowa doszła do wniosku, że z pomocą zachodu jest w stanie pokonać Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej. W debacie publicznej panuje przekonanie, że “Rosja się przeliczyła” podejmując decyzję o zmianie charakteru swojego zaangażowania w konflikcie o Ukrainę. Jeśli tak, to o ile bardziej przeliczył się Jermak z Zełeńskim?
Podjęcie decyzji o kontynuowaniu działań zbrojnych wytworzyło mechanizm zniewolenia przywódcy reżimu kijowskiego.
Z podobną zależnością między przywódcą, a jego decyzją mieliśmy do czynienia w przypadku Adolfa Hitlera. Wódz III Rzeszy nie mógł podpisać aktu kapitulacji, bo przekreśliłoby to jego całą dotychczasową linię polityczną. Politycy wysokiego szczebla posługują się pamiętną maksymą prominentnego polityka Ruchu Narodowego: “Nigdy nie wycofuj. Zawsze tkwij w błędzie i p&#$%l, że tak ma być”.
Amerykanie zdaje się rozumieją ten ukraiński imposybilizm. Nie bez powodu kontrolowana przez nich instytucja do walki z korupcją zaatakowała bliskiego współpracownika Władimira Zełeńskiego. Pozostaje pytanie: kto będzie ukraińskim admirałem Karlem Donitzem?
